Nareszcie!
Mój osobisty Blogbox trafił wreszcie w moje ręce :) Baaardzo dziękuję jego autorce, czyli Angel z bloga angelmaluje :) Z góry przepraszam za średnią jakość zdjęć (sztuczne światło), ale chciałam jak najszybciej pokazać światu moje pudełeczko.
Przed otwarciem...
Po otwarciu...
Jak widzicie zarówno pudełko jak i opakowanie poszczególnych niespodzianek prezentuje się cudnie :) Ale co kryły paczuszki?
Ale po kolei...
Próbki:
Avene, mleczko do demakijażu
Natuderm botanics, oliwka do masażu
Bottega Verde, kojący żel z aloesem
L'erbolario, tutaj nie jestem pewna, bo moja nauka włoskiego skończyła się wraz z końcem liceum co było x lat temu :) ale chyba jest to tonik z ekstraktem z zielonej herbaty. Angel, kochana, popraw mnie jeśli się mylę, żebym sobie np. perfum na twarz nie wylała :P
Lecimy dalej...
Dairy fun, sól do kąpieli o zapachu karmelowego jabłka. Muszę zaznaczyć, że dla mnie to w ogóle nie pachnie jabłkiem czy karmelem tylko pięknymi perfumami :) Sprawdzę przy najbliższej kąpieli!
AA, pomadka ochronna z masłem Shea i olejem ze słodkich migdałów. Plus za wysoki filtr, w sam raz na wiosnę :)
Dr. SCHELLER, żel pod prysznic o zapachu granatu
Alessandro international, krem do rąk o (PRZECUDNYM) zapachu czekolady i karmelu. Dodatkowo doskonale pasują dwa aniołki i napis "Angel" na opakowaniu :)
Jak widzicie mój Blogbox jest bardzo smakowity. Jeszcze raz dziękuję Ci, Agnieszko, za świetne niespodzianki :) A Wam serdecznie polecam zabawę w pudełeczka. Więcej szczegółów na blogu Obsession, pomysłodawczyni Blogboxów.
Jeżeli chcecie zobaczyć co znalazło się w Blogboxie mojego autorstwa zapraszam tu :)
Buziaki,
Karolka


